MOJE WIELKIE GRECKIE WESELE: tragikomiczna bajka z morałem i ze szczęśliwym zakończeniem

„Do szczęścia nie potrzebne wygodne życie, lecz zakochane serce … „

Ależ ten czas szybko biegnie… Kilka dni temu minął już  rok od  naszego ślubu  i naszego greckiego „wielkiego”wesela, potem miałam moją „wielką” grecką przeprowadzkę i mój „wielki” grecki remont, więc dopiero teraz miałam czas ochłonąć i szczegółowo dla Was opisać wszystko, co wiąże się z greckimi weselami i ślubami. Zaparz sobie kawę najlepiej po grecku albo chociaż w wielkim kubku, bo to będzie „wielka” grecka opowieść

Moje wielkie greckie wesele : tragikomiczna bajka z morałem i ze szczęśliwym zakończeniem

Cześć mam na imię Dominika, udało mi się przetrwać organizację greckiego wesela, więc w życiu niewiele rzeczy może mnie już zaskoczyć. Ślub to wiele przygotowań i stresujących sytuacji, w Grecji mam wrażenie, że  przeżyłam przygotowania ślubne w pakiecie do kwadratu.

Zacznijmy jednak od początku, ślubu bez zaręczyn przecież się nie bierze. Kilka miesięcy temu padło pytanie na jednej z grup dla Polaków w Grecji, dotyczące greckich zaręczyn i pewna Pani napisała:…  dostałam „tylko” pierścionek z brylantem i nie wiem czy wszystko w porządku, bo słyszałam, że następuje wymiana symbolicznych obrączek. Już wyjaśniam o co chodzi. Grecja jest bowiem  krajem, w którym nawet zaręczyć się można w kościele.  Otóż wymiana obrączek może nastąpić podczas oficjalnych zaręczyn w kościele prawosławnym,  bo podkreślam że dominującą religią w Grecji jest prawosławnie ( a grekokatolicyzm nie ma z Grecją za wiele wspólnego i dominuje na Ukrainie) , jeśli dana para się na taką uroczystość zdecyduje, ale jeśli się nie zdecyduję to zaręczyny kościelne odbędą się i tak podczas ceremonii ślubnej, tak jak było i u nas.

A jak wyglądają typowe  greckie zaręczyny ? A jak Wam zadam pytanie jak wyglądają polskie zaręczyny to czy otrzymam jedną jednoznaczną odpowiedź ? Grecka tradycja związana właśnie z zaręczynami kościelnymi często wiąże się także z rodzinnym przyjęciem z tej okazji, ale wiele par rezygnuje zarówno z jednej jak i z drugiej opcji i każda z par ma zaręczyny na swój sposób… Nasze zaręczyny z kolei miały miejsce w Paryżu wieczorem… usiedliśmy na jednej z ławeczek pod wieżą Eiffla, Niko wyjął pierścionek, francuskiego szampana, bagietkę i ser pleśniowy i taką małą ucztą celebrowaliśmy tą chwilę… Mam wrażenie, że na wyjeździe do Paryża skończyła się nasza przedślubna sielanka.

Tak więc oto mając narzeczonego Greka, po 7 latach związku i kilkukrotnie spędzonych wakacjach w Grecji snułam plany idealnego greckiego wesela, bo w dzieciństwie naoglądałam się za dużo filmów o księżniczkach. Nie ma nic idealnego w tym jakże nieidealnym świecie, ale o tym dowiedziałam się  nieco później.  Wróćmy do momentu  mnie na etapie planującej idealny grecki ślub i wesele małej księżniczki wyobrażającej sobie fantastyczną scenerię: morze, zachód słońca w tle, suknia w greckim stylu, romantyczny aż do bólu ślub najlepiej na Santorini z bardzo małą ilością gości, ale za to ze wspaniałą scenerią. No bo jakże inaczej mógłby wyglądać mój ślub w mojej ukochanej Grecji?

Bach… Niko rok przed ślubem uświadomił mnie, że nie możemy wziąć ślubu na Santorini, bo przecież nikt, nawet jego rodzice z racji na ich podeszły wiek i stan zdrowia nie dotrą, by cieszyć się z nami tą wspaniałą chwilą… Poza tym on chciałby, żebyśmy wzięli ślub kościelny w obrządku prawosławnym. Tak więc z malutkiego cywilnego ślubu z kolacją dla najbliższych na wyspie wyłoniła mi się wizja ślubu kościelnego z weselem w Atenach… ale zaraz zaraz co z moją piękną scenerią ? Co z morzem i zachodem słońca w czasie uroczystości? Czy miałabym z tego zrezygnować ? Postanowiłam, że nie!

To był sierpień 2016. Poszukiwanie spełniającego moje oczekiwania  lokalu przysporzyło nam dużo trudności, wizja pięknego wesela coraz bardziej się oddalała. Po pierwsze dlatego, że w Grecji lokale nad morzem rezerwuje się głównie w kwietniu kiedy rusza sezon. My więc próbując zarezerwować lokal rok wcześniej nie zostaliśmy potraktowani poważnie przez żaden z lokali, nikt nawet mimo próśb nie wysłał nam cennika, a tylko jeden z oglądanych lokali przesłał nam dostępne weselne menu. Poczułam się urażona! Spróbowałam drugi raz dać szansę wybranym lokalom w grudniu będąc na Boże Narodzenie w Grecji,  a z kolei w grudniu wszystkie tego typu nadmorskie lokale były zamknięte, bo nie było sezonu i tak zostałam zmuszona szukać lokalu w kwietniu 2017 na ślub we wrześniu 2017. Dla Polki strasznie stresujące przeżycie, przecież u nas pary rezerwują lokale nawet z 3 letnim wyprzedzeniem!

Stres stresem ale koniec końców znalazłam spełniający moje oczekiwania lokal, był nad morzem, miał świetną scenerię w tym między innymi klimatyczny bialy wiatrak, który nadawał temu miejscu wyspiarskiego klimatu. Ceny w menu nie były bardzo wysokie jak w niektórych wcześniej nam przedstawionych miejscach, więc szybko podpisaliśmy umowę , zapłaciliśmy zaliczkę i szczęśliwi wróciliśmy do Polski.

Ślub w Grecji

… Ale horror dopiero nadciągał, niebawem nastąpi jeden z kulminacyjnych momentów tragikomedii mrożący krew w żyłach….

Znaleziony lokal  niestety bardzo nas zawiódł…Szczęśliwa Dominika wybrała w owym lokalu najdroższą opcję menu, ponieważ w Grecji nie serwuje się aż tak dużo jedzenia jak w Polsce, o czym przekonałam  się na wesleu jednej z kuzynek Niko , gdy błagałam wręcz kelnera o jedzenie i chciałam sobie za nie zapłacić ale nie było  takiej opcji, więc z głodu upiłam się winem.  Skoro ostatecznie organizowaliśmy wesele planowałam zaprosić sporo osób z Polski, więc niezmiernie ważne było dla mnie, by jedzenia nie zabrakło i nikt nie musiał upijać się w rozpaczy winem jak ja. Owa opcja kateringowa była na pierwszy rzut oka bardzo korzystna. W umowie widniał bowiem dodatkowy zapis, że przy wyborze tej właśnie opcji dekoracja sali weselnej jest gratis. Zrobiłam kilka zdjęć temu miejscu i po dwóch tygodniach zadzwoniłam do pani odpowiedzialnej za nasze wesele w sprawie dekoracji, bo chciałam ustalić jak szeroko zakrojony zakres dekoracji obejmuje owa dekoracja. A jak Wam powiem coś śmiesznego i to nie będzie żart ?  Chyba nie pomyślelibyście, że zamawiając salę i catering gdzie w cenie jest dekoracja będą nią zaledwie obrusy, bieżnik i zwykłe białe podgrzewacze? My też nie pomyślelibyśmy a jednak… W rozmowie telefonicznej doznałam szoku. Zapytałam jeszcze tą panią czy chce mi powiedzieć, że gdybyśmy zamówili inną opcję menu to nie mielibyśmy nawet obrusów,  a ona bez skrępowania odparła, że właśnie tak i że byłyby wówczas dodatkowo płatne… Żałuje, że nie zapytałam wtedy czy będą sztućce i talarze. W sumie to potem stwierdziłam, że z tą dekoracją wyszło mi na dobre.  Sama postanowiłam  przygotować  dekoracje, które  wpiszą się w mój  gust i przy okazji mnie nie  zawiodą. Przeszukałam wtedy całe  internety w poszukiwaniu  natchnienia i myślę , że przez moment było mi nawet błogo w tym świecie  pełnym pięknych ślubnych inspiracji… Efektem były wazony ze świecą  i gałązką oliwną a do tego  na każdym ze stołów figurka  jednego z bogów greckich. 

Greckie wesele

Tak minął kwiecień 2017. Zaczął się maj, coraz bliżej ślubu, obrażenie się na lokal nieco mi minęło i postanowiłam z nimi ustalić kwestie tortu, który także miał być w cenie. Wysłałam kilka zdjęć tortów, kilka e-maili i nie otrzymałam na nie żadnej odpowiedzi. Dzwoniliśmy kilkukrotnie w tej sprawie, ale nikt nie odbierał. Czekaliśmy i czekaliśmy na kontakt z ich strony aż w końcu wpadłam na pomysł by zadzwonić z zastrzeżonego numeru. Z zastrzeżonego udało nam się dodzwonić, ale wtedy usłyszeliśmy, że LOKAL ZOSTAŁ ZAMKNIĘTY PRZEZ URZĄD MIASTA I NIE MOŻE SIĘ W NIM ODBYĆ NASZ ŚLUB! (WPŁYW NA TO MIAŁ KRYZYS I OSZUSTWA PODATKOWE… -cóż lokal nie płacił podatków to go akurat niefortunnie przed naszym ślubem zamknęli… ) Nagle  [zasłonić uszy ] k….wa zostaliśmy końcem maja bez lokalu. Popadłam wtedy w taki szał, że rozważałam nielegalne zorganizowanie ślubu z własnym cateringiem w miejscu,  które zamknięto. Dobrze, że świadkowa wybiła mi to z głowy. Historia ta ma taķże szczęśliwe zakończenie, bo drugi lokal, który pózniej znalazlam był o niebo lepszy. Znalezienie kolejnego lokalu przysporzyło nam jednak dużo niepotrzebnego stresu i zajęło około miesiąca, a data ślubu musiała zostać przesunięta z soboty na czwartek. A co skoro można to wzięłam ślub w czwartek.

Historii tragikomicznych w tej bajce jest jednak bez liku. Każda przyszła Panna młoda chcę mieć ładną fryzurę i ładny makijaż na własnym ślubie, czyż nie ?  Zanim przeczytasz, co się wydarzyło dalej znajdź różnicę na poniższych obrazkach.

Greckie wesele: fryzura próbna

Kwiecień 2017 : Jako przyszła Panna młoda udałam się na fryzurę próbną i makijaż do dużego centrum fryzjersko-kosmetycznego, bo bałam się, że jakiś mały salon mógłby opcjonalnie zbankrutować,  w końcu Grecja była wówczas w kryzysie. Co nie wiecie, że już nie jest ?  Fryzura jak widać dalece odbiega od tego co pokazałam fryzjerce ( ta po lewej stronie) od wykonanej na moich włosach ( ta po prawej ), a do tego jest wykonana niedbale. Ale oj tam ja się fryzury czepiam. To był mój ostatni dzień pobytu  w Atenach i ekipa z salonu została o tym poinformowana, bo prosto od nich miałam jechać na lotnisko. Umówiono mnie więc na 9 rano, ale o 9 salon był zamknięty. Po 20 minutach oczekiwania drzwi otworzył mi pan ze zdziwioną miną i pytaniem :
ON:
–  A Pani co tutaj robi ?
Ja: – jak to co ? jestem umówiona na fryzurę i makijaż próbny ? A kim pan jest ? Za ile będzie fryzjerka ?
ON: – jestem managerem, proszę sobie usiąść na kanapie i poczekać
JA ( wkur…ona) : Ale za ile będzie fryzjerka ?
ON: – jak będzie to będzie… dissssss ! I włączył na maksa muzykę, sięgnął po telefon i dzwoni do fryzjerki …
Nie lubię oceniać ludzi, ale mojej fryzjerce chyba się coś pomyliło…Gdy umawiałam się na wizytę rozmawiałam z  nią i twierdziła, że ma 8 lat doświadczenia i potrafi wykonać każdą fryzurę. Myślę, że 8 lat doświadczenia to ma ona w piciu alkoholu i imprezowaniu, a nie fryzjerstwie. Cóż spóźniona kolejne 20 minut wpadła roztargniona i wyglądająca jak po całonocnym imprezowaniu i zaczęła wykonywać fryzurę. Pokazałam jej zdjęcie fryzury, której oczekuje (to po lewej) , ale Pani przez 30 minut robiła mi coraz to inne warkoczyki zamiast tego co jej zaprezentowałam zadając mi co chwilę pytanie: – a może by tak ? Z racji, że to była fryzura próbna nie protestowałam w pierwszym momencie,  ale w końcu chciałam jednak ujrzeć końcowy efekt i bummm!!!!! Pani się przyznała, że jednak nie potrafi mi zrobić takiej fryzury jak na zdjęciu po lewej. Dodam że salon nie był tani ! Zdjęcie na moich włosach zostało wykonane w salonie przez Panią która mnie czesała i w dodatku była dumna ze swojego osiągnięcia zachwalając moją fryzurę przynajmniej kilka razy, więc to nie jest tak że zdążyła się popsuć po powrocie do domu. Maksimum tragiczności udało się jednak osiągnąć drugiej „profesjonalistce” z tego salonu, rzekomej „make up artist”. Zdjęcia nawet sobie nie zrobiłam, bo w trybie natychmiastowym kazałam zmyć makijaż tej Pani, a ona wyszła obrażona. Dlaczego kazałam go zmyć ? Hmmm chyba żadna Panna młoda nie chciałaby iść w fioletowych rzęsach oraz  murzyńskim, niedbałym makijażu iść do ślubu. Makijaż był tak tragiczny, że nawet nie wiedziałam, co jest w tym najbardziej tragiczne. Kiedy powiedziałam do owej Pani, że mi się on nie podoba zszokowana zapytała:
-Ale co się Pani nie podoba?
Ja (wkur..ona): Proszę Pani bez obrazy, ale moja babcia, która nie ma nic wspólnego z makijażem zrobiłaby mi coś lepszego na twarzy. Po pierwsze niech mi Pani powie dlaczego mam na sobie tak ciemny podkład, że wyglądam prawie jak murzynka ?
ONA: – Jak to za ciemny ? Dobry jest, bierze Pani ślub początkiem września więc się Pani opali…
Ja ( w myślach) : Chyba musiałabym zamieszkać w kabinie solarium, bo przy mojej jasnej karnacji to wręcz niemożliwe uzyskać taki kolor. Pytam zatem: – a dlaczego mam filetowe rzęsy ?
ONA: bo na zdjęciu które mi Pani pokazała były fioletowe
Osłupiałam, włączam przykładowe zdjęcie, które pokazałam tej Pani jako inspiracja do makijażu i fioletowych rzęs nie ma ! jest za to jeden fioletowy kwiat w wianku Panny młodej ze zdjęcia…. Dalsza dyskusja nie miała zatem sensu. Powtarzam więc, że chcę żeby mi natychmiast zmyto ten makijaż, bo poza tym co już  omówiłam makijaz ten był naprawdę bardzo niedbale wykonany. Pod okiem miałam zrobioną tak zwaną pandę wynikającą  z faktu, że nie strzepnięto nawet skruszonego tuszu i cieni spod mego oka. Obrażona makijażystka wyszła z gabinetu, po czym wróciła po chwili z 5 innymi osobami z tego centrum kosmetyczno-fryzjerskiego i wszyscy jednogłośnie wmawiali mi , że wyglądam pięknie i nie wiedzą o co mi chodzi, ale bez obaw jak mi się nie podoba to łaskawie manager zaproponował, że mogę przyjść na kolejny próbny makijaż. Nie zamierzałam, bo gdy ujrzałam kosmetyki którymi malowała mnie ta Pani nie chciałam mieć nic więcej wspólnego  z tym centrum. Najbardziej profesjonalną posiadaną przez nich marką był Avon a większość kosmetyków pochodziła z Lidla i widniała na nich marka Cien. Zażądałam zwrotu gotówki, gdyż kwotę za makijaż i fryzurę musiałam uiścić w momencie zapisania się na nie, ale zostałam źle potraktowana. Z racji, że spieszyło mi się wówczas na lotnisko nie wykłócałam się aż nadto, ale że chodziło o kwotę 100 euro po powrocie do Polski na ich facebooku i na google wysmarowałam w 3 językach: angielskim, greckim oraz polskim opinię na ich temat i poprosiłam koleżanki o wystawienie im 1 i gdy średnia ocen drastycznie im spadła nagle postanowili zwrócić jednak pieniądze. O facebooku dzięki Ci, że jesteś.  Ta historia jak widzicie też koniec końców ma szczęśliwe zakończenie, otrzymałam zwrot gotówki. A moją ślubną fryzjerką i makijażystką  została  Polka – najlepsza fryzjerka w Atenach i  równe dobra makijażystka, z którą do tej pory mam fajną relację koleżeńską i która nadal dba o moje włosy tutaj. Nigdy nie ma sytuacji bez wyjścia.Fatum coś tam próbowało działać na nie korzyść, ale jak widać ta bajka miała mieć szczęśliwe zakończenie.

Ślub w Grecji

Czas na morał z tej bajki. Życie nie jest idealne i usłane liliami i różami, a na naszej drodze do szczęścia może się pojawić wiele niepowodzeń. Choćby nie wiem jak wiele ich było nie poddawaj się. Szukaj innych rozwiązań, dąż do swoich celów, marzeń, sukcesów. Niech w chwili smutku, wkur…enia, złości, rozpaczy przyświeca Ci Twój cel i płynąca z niego radość. Nasze wesele  po wielu trudach okazało się piękniejsze  niż sobie planowaliśmy, ale żeby  nie było mi za dobrze to po super udanym weselu czekał nas  grecki remont i już w kościach czułam, że coś będzie nie tak i  faktycznie było takich sytuacji naprawdę sporo, ale teraz cieszę się własnym nie do końca dobrze wyremontowanym mieszkaniem z kochającym mężem u boku.

„Do szczęścia nie potrzebne wygodne życie, lecz zakochane serce … ”

CIĄG DALSZY NASTĄPI

 

26 thoughts on “MOJE WIELKIE GRECKIE WESELE: tragikomiczna bajka z morałem i ze szczęśliwym zakończeniem

  1. Dobrze, że wszystko skończyło się tak jak powinno 🙂 Zgadzam się z Tobą, że w życiu nie zawsze jest kolorowo, ale warto walczyć o swoje marzenia, pomimo przeciwności losu 🙂

  2. Dobrze ze wszystko zakończyło sie szczęśliwie 🙂 u nas na szczęście na Filipinach ślub był fajny 🙂 fakt ze małe cywilne przyjęcie w domku w gronie najbliższych ale za to kameralnie 🙂 Filipińskie zwyczaje sa podobne do naszych 🙂
    Pozdrawiamy was serdecznie z przepięknej Grecji tym razem 🙂
    W sobotę będziemy w Atenach 🙂 moze spotkamy sie na kawę ? Było by miło was poznać 🙂 moze przez Facebooka sie zmowimy ?
    Nasz blog to http://www.poszukujacraju.pl

  3. Cóż za historie 🙂 Przypomniały mi się moje przygotowania do ślubu. Też miałam całą masę stresu i wszystko bardzo przeżywałam. Po latach wydaje mi się, że mogłam trochę odpuścić. Różne rzeczy i tak nie wyszły, ale najważniejsze, że był to zaledwie początek fajnego życia we dwoje.

    1. Właśnie to jest w tym wszystkim najfajniejsze. Ehhh wtedy nie było mi aż tak do śmiechu ale teraz to wspominamy śmiejąc się z przeciwności losu

    1. Haha przynajmniej mam o czym teraz pisać 😂😂😂😂 z perspektywy czasu to naprawdę śmieszy ale wtedy nie było mi aż tak do śmiechu…

  4. Czytalam z zapartym tchem.Dobrze ze sie wszystko szczesliwie zakonczylo.
    No coz,wlasnie za to ze Grecja jest jaka jest,ja wszyscy tak bardzo kochamy.

  5. O matko, ale historie! W pewnym momencie pomyślałam „matko ile przygód – książkę z tego można by napisać!”. 🙂 Grunt, że na zdjęciach wyglądacie na szczęśliwych i zakochanych <3

  6. Bardzo ciekawie to opisałaś , ale udało Ci się wszystko załatwić …
    Wszystkiego najlepszego na nowej drodze zycia 🙂

  7. Jeżeli coś idzie pod górkę to znaczy, że idzie w dobrym kierunku. Niestety w życiu drogi z górki oraz na skróty kończą się zazwyczaj upadkami. Także dobrze, że było jak było. Każda chwila jest potrzebna w tym okresie naszym… I ta dobra i ta zła…
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *